English

dziennik diary



  Dorosły wpis28 kwietnia 2016

   Nazwałem to 'dorosły wpis', bo cztery dni temu stuknęła mi osiemnastka, ale tragedii nie ma, więc zaprezentuję dwa ze swoich ostatnich tworków.

   Często o tym mówię o moim zamiłowaniu do europejskiego komiksu, twórczości Grzegorza Rosińskiego i tak dalej, ale do do nie dawna nigdy się nie zabrałem na poważnie za komiks jak się może twórca wziąć. Problemem jest nie tylko to, że w komiksie najczęściej występują ludzie i naprawdę trzeba mieć umiejętności, żeby to wiarygodnie wyglądało. Albo tak jak ja starać się robić to dobrze i ciągnąć przez kilka miesięcy :D Drugim problemem jest dla mnie historia. Jeśli nie dam rady stworzyć opasłego tomiszcza, to jak opowiedzieć zgrabną historię... na jednej stronie? Ciężko. Ale w końcu wpadł mi prosty pomysł do głowy i w sierpniu zacząłem sobie rysować planszę. Przyszła szkoła i na długi czas rysowanie tego zarzuciłem, wracając niekiedy, by postawić dosłownie kilka kresek, ale jakiś czas temu ta sama szkoła zmusiła mnie do wymyślenia drugiej historyjki obrazkowej. To pomyślałem sobie o mitologii. Bo do klasyki zawsze się można odwołać. I zaraz potem przyszła mi do głowy opowieść o Arachne, bo to właśnie taka obrazowa historia :]



  
Niezrównana w tkactwie Arachne w swej pysze rozgniewała Atenę, a ta zniszczyła jej tkaninę. Jednak kiedy zrozpaczona Arachne powiesiła się, bogini pomyślała sobie, że hej, ho, to zabrnęło za daleko i zwróciła jej życie, ale pod postacią pająka. Więc Arachne wyszła na plus, bo od tamtej pory miała cztery kończyny więcej, a przy tkaniu to się pewnie przydaje. Moja nauczycielka nie do końca podzieliła moje spojrzenie mówiąc, że trzeba by być w temacie, bo nie wiadomo o co chodzi. Ja jestem zdania, że dzieło, obraz czy film (tak też adaptacja filmowa) muszą się w pełni same bronić przed krytyką i niezrozumieniem, ale to poniekąd przykre, choć wciąż uważam, że jakoś wypada znać klasyczną mitologię grecką, już nic nie mówiłem, kiedy rysowałem sowę, żeby zobrazować boginię mądrości, kiedy nauczycielka skomentowała, że 'narysowałem jakiegoś ptaka' =] Ostatecznie wyszła mi taka to zawartość kartki A3. Pracowałem jednak trochę szybciej i sama Arachne za bardzo mnie nie cieszy, ale cieszę się, że mi coś wyszło, a może kiedyś pokoloruję :p Nowa rzecz za mną!






A to rysunek, przy którym również miałem mniej i bardziej intensywny czas, bo kreśliłem coś chyba w grudniu, co skojarzyło mi się z kształtem katedry i potem dorysowywałem szczegóły :] Filozofia nieco bardziej skąpa niźli przy planszy komiksowej :] Cieszę się, że wreszcie to skończyłem i wyszło co chciałem. Nie cieszę się aż tak bardzo z osiemnastych urodzin, które dokładają mi jedną cegiełkę odpowiedzialności na barki więcej. Ale owszem, otwierają też podwoje wielu możliwości, co, mam tylko nadzieję, wykorzystam i będę jeszcze więcej pracował i skupiał się na tym, co najważniejsze. By wierzyć, w co się kocha i kochać w co się wierzy :]





  Poplenerowe owoce5 kwietnia 2016

   Zapomniałem wcześniej wspomnieć, ale do zobaczenia w holu Liceum Plastycznego w Szczecinie, przy ulicy Kurkowej 1, są do zobaczenia moje prace :D Jest ich w sumie siedem i są częścią ekspozycji składającej się z obrazów namalowanych podczas ostatnich plenerów organizowanych przez naszego nauczyciela malarstwa, pana Kokolusa :] Cieszę się, bo trochę popracowałem i sporo moich rzeczy zawisło, ale wisieć będzie jeszcze tylko przez tydzień, bo do 12 kwietnia. Wiadomość na stronie szkoły
  W lutym byliśmy w urokliwej wioszce, Zatoni Dolnej. Może uroku ujmowało trochę zimno i brak zasięgu polskich sieci, ale nie było źle. Wyszły mi dwa obrazy, niestety dopiero w trakcie malowania zwróciłem uwagę, że drugi kadr jest bardzo podobny do pierwszego. Ale kadry są sobie i wiszą na wystawie :]






A to jeszcze ja z rysunkiem z Szadzka, sfotografowany przez moją Ukochaną :]



  Zieleń17 marca 2016

   Moja Księżniczka powiedziała zieleń, więc namalowałem w zieleni :]





  Akryle30 stycznia 2016

   Narzekam na moje akryle, ale i z nimi idę jakoś do przodu :] W listopadzie napomknąłem o lipie z Szadzka, którą faktycznie dokończyłem kilkanaście dni później. I w zeszłym tygodniu spojrzałem na zdjęcie obrazu i mi spodobało mi się bardziej. Chyba minęły mi złe wspomnienia z malowania. Złe, bo malowało mi się jakoś nieprzyjemnie, nie tylko ze względu na deszcz w plenerze, ale i wybrane kolory mi nie odpowiadały. Ostatecznie w domu uporałem się z tym jakoś i namalowałem tę niezwykłą czterystuletnią lipę :]





  A tydzień temu w szkole skończyłem malować martwą naturę. Nie tylko pierwszy raz jestem tak zadowolony ze swojego akrylu, ale też pierwszy raz w ogóle pracowałem na powierzchni 100x70cm. Poleciałem błękitem, potem pomarańczem i żółcią, aż wyszło mi coś takiego w przyjaznych kolorkach :]


Za fotkę dziękuję Ani, koleżance z klasy :]



  Warsztaty fotograficzne22 stycznia 2016

   No to co tam się w grudniu działo? :] W dniach 15-18 do naszego ukochanego plastyka przyjechał Pan Tomasz Sikora, uznany na świecie fotograf, a przy okazji jego syn z żoną, którzy poprowadzili warsztaty w innych dziedzinach, bo z rzeźby i muralu. No ale główną gwiazdą był pan od aparatu. Od pewnego czasu moje zainteresowanie fotografią znacznie zmalało, ale wiedząc więcej o twórcy i myśląc sobie, że to ciekawa okazja, by się czegoś nauczyć, postanowiłem wziąć udział w szkolnym konkursie, aby zapewnić sobie miejsce na warsztatach :] Że tematem było 'odbicie', to sięgnąłem do swojego archiwum i wyciągnąłem dwa zdjęcia sprzed dwóch lat, to jedno z nich :p



  Pan Sikora okazał się człowiekiem niezwykle serdecznym i otwartym, miał też dziwną skłonność do mówienia samych ciekawych rzeczy, toteż trzy dni zajęć minęły bardzo przyjemnie. No i była pizza. I przy okazji oglądania sikorowej wystawy (przyznaję się) pierwszy raz odwiedziłem, mijaną przeze mnie dwa razy dziennie, słynną filharmonię szczecińską :D Podtrzymuję zdanie 'Z zewnątrz jest jak jest, ale w środku... szacun'. Za warsztatowe zadanie otrzymaliśmy dobranie się parami i wykorzystanie drugiej osoby do reklamy własnego produktu. Tak powstały te dwie grafiki. Możliwe, że chwytliwe hasła reklamowe nie są aż tak chwytliwe i chyba skupiliśmy się bardziej na aspekcie wizualnym :]



Zdjęcie mnie (to niżej) autorstwa jest mojej koleżanki Joasi Knasińskiej. Koleżanka jest wielką pasjonatką makrofotografii i w związku z nią organizuje autorską wystawę w naszym Liceum Plastycznym, na którą wszystkich chętnych zapraszam. Więcej na plakacie i na jej fanpage'u :]





  Noowy Rok18 stycznia 2016

   Oto pierwszy post w roku 2016! 2015 był rokiem wspaniałym, osiągnąłem, przepracowałem i otrzymałem naprawdę dużo :] Większego podsumowania nie będzie. Rozpisywania planów na następny rok nie będzie. Przynajmniej nie w tej chwili :D Do zrobienia mam dużo, w serduchu radość, a w głowie zamieszanie. Czasem wrzucam coś więcej na stronę, a czasem w ogóle nie, ale czuję, że wciąż idę naprzód i do góry, tak że jak coś naprawdę fajnego w końcu ukończę, to wrzucę :] Wszystkiego dobrego i pogodnego w 2016 :]

Te święta były tak ciepłe, że chyba największym plusem tej pogody było to, że w Wigilię mogłem sobie pojeździć po lesie i porysować :]





  Przebudzenie Mocy23 grudnia 2015

   W piątek premierę miała siódma część najwyjebistszej sagi w galaktyce, więc oczywiście wybrałem się do kina :] Były to z pewnością najmocniejsze przeżycia jakich doznałem w kinie :] Najpierw niebieskie, a potem żółte napisy przy znajomych fanfarach i w ciągu sekund poznanie całkiem nowej historii w całkiem znajomym uniwersum było jak sen. Na pewno dobrze się bawiłem podczas seansu, ale nie mogę się doczekać drugiego, żeby spojrzeć na wszystko chłodniejszym o ułamek promila okiem :] Na ekranie wydarzyło się tyle, że gdyby nie kojąca muzyka Johna Williamsa na napisach końcowych, to wyszedłbym w jeszcze większym szoku :P

  W niedzielę narysowałem sobie Poe Damerona z jednego z plakatów. Choć jeszcze nie powiedział zbyt dużo w Przebudzeniu Mocy, to zapowiada się na świetnego bohatera, tym bardziej, że grający go Oscar Isaac należy do moich ulubionych aktórów :P






  Szkolne plenery1 grudnia 2015

   Zebrałem się, żeby wrzucić tu prace powstałe podczasów wyjazdów z grupą i nauczycielem malarstwa z mojej szkoły. Pierwszy miał miejsce w październiku, w wiosce Kamienny Most, zaś drugi w listopadzie, w Szadzku. Podczas pierwszego było trochę więcej czasu i przestrzeni na malowanie, nie tylko ze względu na jesienną zmianę czasu, ale i na pogodę, której w listopadzie zabrakło i krótkość wędrówki Słońca po firmamencie :] W popularnie zwanym 'Cambridge' namalowałem akwarelę z której (ze względu m.in. na wilgotność) niestety nic sensownego nie wyszło, ale wieczorem prawie udało mi się skończyć większy gwasz, a następnego dnia doprowadziłem gdzieś do połowy rysunek jednego z bardziej pokręconych dębów jakie widziałem :] Wszystko skończyłem w domu.





   Drugi plener miał miejsce w Szadzku, nad jeziorem Szadzko. Co ciekawe, ma podobną etymologię, co jezioro w Kamiennym Moście. Deszcz ciągle padał, ale po znalezieniu kawałka daszku udało mi się namalować ułamek panoramy. Kolejny krok na drodze do zrozumienia jak działają akryle i wykonania wreszcie dobrego obrazu. Wciąż skupiam się miejscach na detalach i mam problem z plamami i światłocieniem. Mam jeszcze zaczętą lipę - czterystuletni okaz zrośnięty z fundamentami zrujnowanego kościoła, ale jeszcze nie zdecydowałem, czy się za to wezmę :]






  Kylo Ren19 listopada 2015

   Jeszcze tylko miesiąc do Przebudzenia Mocy, stąd strzeliłem sobie Kylo Rena :]





  Gwasze15 listopada 2015

   Jakoś we wrześniu zainteresowałem się mocno gwaszem i zaraz potem sprawiłem sobie podstawowy zestawik. Nie pamiętam czy zakochałem się w tej farbie przed tym czy po, ale wypadałoby tutaj wreszcie o tym wspomnieć :] Żeby sprawdzić po raz pierwszy jak się gwasz sprawuje, zabrałem go w porze zachodu na Polickie Łąki. I odniosłem wrażenie, że to po prostu świetna zabawa, gdy mogę swobodnie przechodzić od szerokiej i akwarelowej, do kryjącej i konkretnej plamy. Niedługo potem wybrałem się do bliżej nieokreślonego lasu, niestety ździebko później, gdy słońce już zachodziło i np. że liście liście zrobiłem żółte, zobaczyłem dopiero w domu. Za trzecim razem podszedłe do sprawy z większą rozwagą, bo w okolicy południa i mogłem sobie spokojnie pomalować na A3. I z tej pracy jestem konkretnie zadowolony. Mógłbym godzinami patrzeć na same plamy i pociągnięcia pędzla z gwaszem, który ma tak ładne i czyste kolory :]











Pokaż stronę: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18